Dzwonić w razie konieczności obecności kapłana: 604-422-072

 

Płynąc pod prąd – opowieść o pewnym nasionku.

            Pewnego roku na polu gospodarza urosło zboże. Nic w tym dziwnego, bo przecież rolnik zasiał je jeszcze jesienią roku poprzedniego.

Gdy dojrzało, odbyły się żniwa. Ścięto całe żyto za wyjątkiem małego kłoska, który urósł na miedzy. Ziarenka trochę się martwiły:

- Co z nami będzie? Czy tak skończy się nasze życie? Po co cały ten trud, kiełkowanie, wzrastanie… – szeptały jeden przez drugiego.

            Pod koniec lata miedzą szła dziewczynka. Zobaczyła kłos i zerwała go do swojego bukietu. Szykowała go na święto Matki Boskiej Zielnej.

Jak co roku, 15 sierpnia zanosiła piękny bukiet polnych kwiatów do kościoła, aby je poświęcić. Opieka Najwyższego wraz z bukietem wraca wówczas do domu.

Bukiet suszy się i wiesza nad wejściem, gdzie pozostaje aż do następnego sierpnia.

Gdy panienka szła do kościoła, zawsze przechodziła przez mostek. Lubiła stać tam chwilkę, aby popatrzeć jak płynie rzeczka.

Tak było też i tym razem. Podczas gdy tak się przyglądała, z kłosa wypadło jedno z nasion żyta. Spadając, pomyślało:

- To już koniec, żegnajcie przyjaciele!

I….chlup! Wpadło do wody. Płynęło dość długo. Poobijało się solidnie.

            W pewnym momencie zostało połknięte przez rybę. Był to okoń. Dzięki niemu – ziarenko zawróciło, w zasadzie dopłynęło prawie w to samo miejsce, z którego wyruszyło.

Tam, z mostu dzieci łowiły ryby. Pewien chłopiec złapał właśnie tego okonia. Zaniósł go do domu. Mama oczyściła rybę, a jej wnętrzności wyrzuciła na kompostownik.

Może to wydać wam się nieprawdopodobne, ale nasionko przetrwało. Żuk gnojarz, który mieszkał w ogrodzie, znalazł ziarno i zabrał do swojego gniazda.

Nasionko było bardzo odrapane, popękane i mokre.

            Nagle, w małej kuleczce zaczęło budzić się życie. Ono się jeszcze tliło, gdy żuk ją odnalazł, ale było słabe. Jednakże warunki w norce sprawiły, że pojawił się kiełek.

- Ja chyba ginę – pomyślało nasionko. - Nie szkodzi, przynajmniej coś ze mnie pozostanie. Mam nadzieję, że temu, co tam w górę wyrasta, uda się…

            Kiełek przebił ziemię. Zaczął wznosić się wyżej i wyżej, a na jego wierzchołku zawiązał się nowy kłos. Powstało w nim 16 nowych nasionek, które czekały na zbiór.

Ponieważ było to na uboczu, gdzie nie często ktoś przechodzi, nikt kłosa nie niepokoił. Po roku było tam już 16 źdźbeł, każde z kolejnymi nasionami.

Pewnego letniego popołudnia przyleciały wróble. Porwały kilka ziaren. Dzięki nasionom, ich brzuszki były pełne.

Ptaki jednak nie zjadły wszystkiego. Kilka z nich upadło w różnych miejscach i wykiełkowało od nowa.

                        ……………………………………………………………………

            Parę lat później po polu chodziła młoda dziewczyna ze swoją córką. Zbierały zioła do bukietu. Dziewczyna opowiadała swojej córeczce po co i dlaczego robi się taki bukiet, oraz o tym, że każdy ma swoje sposoby na relaks. '

Ona lubi spacery po polu, a tata, na przykład, lubi łowić ryby. Zerwały też kłosy, które rosły na poboczu. Jedno z ziarenek pomyślało:

- Chyba skądś ją znam?  Nie bało się, bo wiedziało, że właśnie zaczyna się wielka przygoda, i że nawet jeśli będzie poobijane i podrapane, to wszystko przetrwa…

                        ...........................................................................................................................................................................................................................

            Czasami w życiu trzeba „płynąć pod prąd” i nie wiadomo jak skończy się ta podróż. Niekiedy, nawet na „kompostowniku”, można znaleźć dobre warunki, a rany stają się szansą na dobre, nowe życie.

 

ziarno żyta zdrowotne właściwości

                                                                                                                                                    J.S.